top of page


BURZE
niewypowiedziane słowa
nic nie mogą wnieść
niezapamiętane noce
dni przenoszą wstecz
pogoda na nie
pogoda na tak
jeszcze przyjdzie czas
wyimaginowane burze
opóźniają start
niby na manowcach
niby namnożenie dróg
a nogi nadal
nie potrafią iść
nawet na leżąco
w oko się nie rzuci skrót
na pewno znowu
świat jest winny
ani o milimetr w bok nieprzesuwalny plan
wabi to jedynie na szlak
bez wnoszących zmian
sterowani wstydem
w czasie przeszłym
toczą bieg
niech urosną w siłę
żeby podnieść się
odrzucenie złych prawd
wleje harmonijny plan
nie porzucajcie wyzwań

ANOMALIE
zakładamy
że do nieba jest daleko
nikt już nie chce czekać
zamykamy swoje łby
jak tępe wieko
myśląc jak z tym przetrwać
skrywamy lęk
zastanawiając się czy nas
też dotyczy koniec
mijamy cel
skupiając się na linii tras
zamiast przeżyć moment
lekkomyślni łowcy gwiazd
gdy przyjdzie czas
odkryjemy
własny Wszechświat
anomalie
szanse dają minimalne
by w nas stłumić manię
wciąż zwyczajnie
rozumiemy nadzwyczajne
w zamian dając
najmniej
a w głębi nas
jaskrawie lśni
nasz wyższy stan
lekkomyślni łowcy gwiazd
gdy przyjdzie czas
odkryjemy
własny Wszechświat
to zadanie
w każdym z nas
wyprzedzić blask
i odkryć
własny Wszechświat
widzialny znak
szerokim wzrokiem
objąć może
tylko człowiek
nie traćmy lat
na oglądanie raju
spod zmęczonych powiek
nieśmiały krok
napotykanych doznań smak
zachowajmy w sobie
przyjazny kąt
harmonia pośród czterech ścian
pokój w twojej głowie

PYTANIA
kto pyta ten błądzi
ten nie śpi po nocach
nie sposób w spokoju
utrzymać cel w oczach
gdy w połowie drogi
z półpętli do kropki
tkwi konflikt
z niewiedzy powstała
duchowa banicja
prawami umysłu
wiedziona ambicja
unosi się ledwo
dryfuje na opak
po tropach
jedyne co wiem
to że nie wiem
czy chciałbym wiedzieć
jedynie to wiem
a reszta jest piekłem
lub niebem
i nieistotne
ile jeszcze zadam pytań
nie dowiem się co mam
dopóki nie otrzymam
odpowiedzi
co tak naprawdę wiemy?
i gdzie bezwględna kryje się prawda?
kto tu pociąga za stery?
czy zdradzi reguły nam ta gra?
czy tę grę zrozumieć warto?
wszyscy jesteśmy pionkami
los z nami pogrywa kartą
z pozaziemskimi wzorami
na tej planecie mamy
za zadanie dożyć
do chwili prawdy
która drogi nam otworzy
i poprowadzi dalej
w to co niezbadane
nim tam dotrzemy
skupmy się na tym
co mamy

ŚWIATŁOWSTRĘT
może to wszystko jest proste
i wystarczy nie myśleć o tym
co by było gorsze
może wyraźny jest postęp
a ta myśl co przeraża
może wcale nie jest końcem
wciąż chcę to dostrzec
ale za dokładnie wzrok ostrzę
dlaczego moknę
kiedy widzę
że na wyciągnięcie ręki
świeci słońce?
a ty patrzysz
na mnie jakby
mieszkało we mnie zło
potrzebuję jakiejkolwiek prawdy
by znów uwierzyć w coś
rysy po sam horyzont
zakrzywiają piękno
byliśmy kiedyś w raju
dziś to chyba jednak piekło
może to wszystko jest proste -
świata cykl
cywilizacyjny krąg
czasu odstęp
niespotykany dotąd zbiór cech
jedno wiem -
nie pamiętam kiedy
było dobrze
wciąż pragnę dojrzeć
ale chyba tak wysoki
nie urosnę
sens jest za oknem
tylko wspiąć się do niego
nie pozwala światłowstręt
rysy po sam horyzont
zakrzywiają piękno
(wszystko co robimy
to błąd)
byliśmy kiedyś w raju
dziś to chyba jednak piekło
rysy po sam horyzont
zakrzywiają piękno
(wszystko co widzimy
to błąd)
byliśmy kiedyś w raju
dziś to chyba jednak piekło
to wszystko co robimy
to błąd
to wszystko co widzimy
to błąd

...

YOLO
prześcigamy się w prawdzie
wygrywa ten
kto wie gdzie ją kupić
nie wypada nie patrzeć
w końcu gapi się już
cały świat
ubieramy byle jakie hasła
byle jakie komentarze cieszą
pełzamy po
tanich opowiastkach
coraz bardziej lepcy
od nadmiaru cudzych spraw
mamy żyć
na całego
nie martwić się
na całego
pogubić się
na całego
jutra nie ma
wczoraj poszło spać
a dziś jest tylko teraz
a my
posłuszni do bólu
ludzie
bez zawahania
pchamy się na odstrzał
śnimy o cudzie
ale bierzemy co dają
i wymyślamy boską postać
i nieudolnie błagamy ją
by chciała dawać więcej
i marnujemy swój czas
by nie dawać już więcej
chłońmy zmiany
nie stygnijmy w miejscu
odkrywajmy
gdzie możemy znaleźć nowy dom
nasz nowy dom
pamiętajmy
że mamy żyć
nie martwić się
odnaleźć się na całego
jutra nie ma
wczoraj poszło spać
a dziś jest tylko teraz

DOBA
nie spodziewałem się
że tak daleko
będę musiał spojrzeć
by tak bliski obrać cel
czuję na plecach
huraganów echo
to już ostatnie
dni we mgle
choć nie zapobiegłem
wielu gorzkim klęskom
to dzięki nim się nauczyłem
jak budować schron
siły nabieram
przed kolejną częścią
po niej tylko
zwycięski ukłon
nowy dzień
nowy dzień
dokąd pójdę
nie wiem
ale wiem
że jeszcze nigdy
nie byłem tak pewien
ta wiara że znak mi los da
ta stała iluzja doznań
dwadzieścia cztery szanse
by powstać
zmarnowałem wiele
ale wierzę i mam nadzieję
że jutro będzie lepiej
i mocno się staram
żeby ocalić
jak najwięcej

ZMIANY
halo
nie potrafię już ciszej krzyczeć
gdy w oparach milczenia
z gestu wynoszę
stos błędnych liter
ja wiem
że nie wyhamowałem
setki razy
wtopa krok od spełnienia
paranoje rodzą się
gdy parzy
taki jak stoję tu
i liczę na nic
nie taki sam
choć bez rewolucyjnej zmiany
mów więc
niech namaluje mi się
w twoich oczach
nasza wspólna część nieba
chcę poznawać świat
po twoich krokach
taki jak stoję tu
i liczę na nic
taki jak umiem
lepiej nie dam rady
nie taki sam
choć bez rewolucyjnej zmiany
wszystko co chcę ci dziś powiedzieć
to że pragnę cię słuchać

TRIP
stoimy nad przepaścią
oto wszystkie czasy przyszłe
i minione giną
wiedzeni wyobraźnią
przeżywamy wciąż na nowo
jeden akt co minął
scena w scenie się zapętla
symboliczne być czy nie być
ślepo biec
czy przestać
w oddali tylko światło
i nadzieja
że ten moment
ktoś zechce przerwać
milion martwych dat
z grymasami niepowodzeń nieskończonych wojen
próbowałem sam
prowadzony tym
co oni chcą
byś nosił w głowie
fantazyjne horyzonty
pustych miast
kuszą z dala
z bliska pełne wad
a we mnie tylko światło
proszę powiedz
że wciąż jestem w sobie
gdy wybudzi nas ze snu
ten nowy ład
opatrzymy szybko rany i
nim się skończy wiara tłumów
w przeszły świat
podamy sobie dłonie
by razem dalej iść
stoimy nad przepaścią
byłaś obok
teraz widzę cię
po drugiej stronie
przywołam wyobraźnią
każdy mały gest
bym znowu poczuć mógł
że tonę
w onirycznym błysku spojrzeń
i z niedosłowności potrzeb
w obojętność dążeń
kieruję nasze światło
może kiedyś
znów to powiem tobie

WSZYSTKO JEST WSZYSTKIM
każda nowa zasada
to dla prawdy zasadzka
głowa nie wyobraża sobie
co tli się w przypadkach
cel bez oczekiwania
i okiełznanie się w maskach
współdzielenie działania po to
by nie pogubić się w znakach
nasza świadomość
rodzi się dziś na nowo
by młodzi duchem ożywili fronty
tej somnambulicznej wojny
poczucie wszechobecności
niech się wyzbędzie głupoty
jednostki spalają mosty
wiodące nas ku wolności
lęk przed uświadomieniem
tej niezasadności cierpień
między światłem a cieniem
chwila na uleczenie
ziemskie podróżowanie
i umacnianie się w barwie
nastrajanie na jaśniej
szansa na pojednanie
nasza świadomość
rodzi się dziś na nowo
by młodzi duchem ożywili fronty tej somnambulicznej wojny
poczucie wszechobecności
niech się wyzbędzie głupoty
jednostki spalają mosty
wiodące nas ku wolności
nasza dusza na haju
o krok bliżej do raju
jedną myślą się stając
daje odpowiedź w pytaniu
w tej zagadce umysłu
hologramie instynktów
uwolnijmy się w końcu
z tych logicznych wymysłów
bo sami dla siebie
nie znaczymy nic
sami dla siebie
nie znaczmy już nic
wszystko po to
by złączyć nas w jedno
a wszystko jest wszystkim
ja wiem to

JUŻ
nic bym już tu nie zmieniał
między jednym a drugim wschodem
obserwowałbym tylko
powolny proces
odchodzenia
nauczyłbym się żegnać
w tę dobrą stronę
odprowadzać wzrokiem
echo minionego dnia
aż po horyzont
aż po czerń
nocy
która może wszystko zmienić
zmienić
bottom of page



